top of page
Szukaj

MUSICAL "KOŚCIUSZKO" - zamierzone niezgodności z historią

Zdjęcie autora: Konrad Imiela
Konrad Imiela
24 paź
6 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 7 dni temu

Oto mój ulubiony wizerunek Tadeusza Kościuszki. Kto jest jego autorem - nie wiem. Albo J.M. Grassi, albo ktoś stworzył go na wzór portretu autorstwa Grassiego. Podobnie jest z faktami z życia Naczelnika. Pierwsi biografowie, jak np. Karol Falkenstein, niemiecki fan Kościuszki, pisali swe biografie jeszcze na podstawie osobistych rozmów ze swym bohaterem. Kolejni, na podstawie istniejących już biografii i innych źródeł historycznych. Tak na przestrzeni ponad 2 wieków zacierały się rysy osobowości, drobne fakty znikały, za to dolepiano mu nowe: podejrzenia, cechy charakteru, wydarzenia które "podobno" miały miejsce. Wszyscy zgadzają się chyba tylko co do tego zadartego nosa :-) Już w sprawie wzrostu zdania są podzielone. Był podobno niski, ale według innych średniego wzrostu. Mierzył podobno ok. 165 cm, czyli raczej niski, ale okazuje się, że w tamtych czasach to był zupełnie średni wzrost, zatem... wszyscy mają rację.
Nie chcę więc analizować co zdarzyło się na pewno i jaki był naprawdę Tadeusz Kościuszko. Zawsze uczulam, żeby nie traktować tego, co oglądamy w teatrze jako źródła wiedzy historycznej, ale kiedy za bardzo uwierzymy aktorom, mimowolnie traktujemy spektakl jako prawdę objawioną. Chcę zatem zebrać celowe odstępstwa scenariusza musicalu "Kościuszko" od faktów historycznych podawanych w oficjalnych biografiach. Może to być pomocne np. dla nauczycieli omawiających nasz spektakl w ramach szkolnych zajęć. A zatem:
  • Porwanie Ludwiki Sosnowskiej (wiosna lub lato 1775) - tutaj po prostu wybrałem z licznych opisów najciekawszą wersję, czyli ucieczkę, schwytanie zakochanej pary przez ludzi Sosnowskiego (ponoć szlachcic wynajęty przez niego do pilnowania Ludwiki, a w rezultacie kierowania pościgiem nazywał się Wojewódzki) i w końcu wymierzenie surowej kary Tadeuszowi na dziedzińcu pałacu w Sosnowicy. Współcześni historycy skłaniają się ku temu, że porwania wcale nie było, był tylko jego pomysł, którym Kościuszko podzielił się z królem St. A. Poniatowskim, a ten uprzedził ojca Ludwiki, który radykalnie oznajmił swój brak zgody na ten związek. Alex Storożyński, autor najnowszej biografii "Kościuszko - książę chłopów" powiedział mi jednak, że swój romantyczny opis udaremnionej ucieczki Tadeusza i Ludwiki wysnuł właśnie od Falkensteina, który ponoć (sic!) usłyszał go z ust samego Naczelnika. Koniec. Kropka.
  • Amerykańskie znajomości - Benjamin Franklin - tak, gen. Horatio Gates - tak, Alexander Hamilton - raczej tak, choć selfie sobie razem nie zrobili. Wydaje się jednak prawdopodobne, że Hamilton będąc adiutantem Georga Washingtona spotkał się z Kościuszką, który z Naczelnym Wodzem miał częste kontakty. Czy Kościuszko odmówił tytułu generalskiego? Nie wprost, ale poprosił, żeby zaprzestać starań o taki tytuł, gdyż jako specjalista przede wszystkim od architektury wojskowej na taki tytuł nie zasługuje. Po zakończeniu wojny przyjął tytuł generała brygady. Thomas Jefferson - tak, jak najbardziej, ale tu jest zasadnicza zmiana faktów. Naprawdę poznali się w 1797 roku, dopiero po powrocie Kościuszki do Stanów już po upadku powstania i carskiej niewoli. Betsy Schuyler - tak! To jest owa Eliza z musicalu "Hamilton". Miała romans z Kościuszką, później przeskoczyła do innego musicalu i została żoną Alexandra H.
  • Grippy - w jego przypadku moja fantazja często bierze górę nad prawdą historyczną. Tadeusz Kościuszko nie wykupił niewolnika, który został jego ordynansem. Kiedy pułkownik z Polski zaproponował mu posadę, Agrippa Hull był już żołnierzem, człowiekiem wolnym. Historia z ukaraniem go urodzinowym pijaństwem za przebieranie się w polski mundur Kościuszki jest ponoć prawdziwa. Grippy nigdy nie przybył do Polski. Tutaj Kościuszko miał innego czarnoskórego adiutanta. Był to Jean "Domingo" Lapierre, którego np. oglądamy w filmie "Kos" w reż. Pawła Maślony. Gdy Naczelnik wylądował w carskiej niewoli w Petersburgu, zażyczył sobie sprowadzić swojego kamerdynera. W ten sposób również Domingo znalazł się w niewoli. W naszym musicalu obie te postaci składają się na rolę Grippy`ego.

  • Ignacy Potocki - to postać, którą świadomie pominąłem, jak wiele innych, ale co do niego mam największe wyrzuty sumienia, ponieważ jest w spektaklu Kościuszko, Kołłątaj i Niemcewicz, a Potockiego nie ma. Był on jednym z twórców Konstytucji Trzeciego Maja, a później jednym z najbardziej zasłużonych inicjatorów, organizatorów i dowódców Insurekcji. Zdecydowałem się na ten krok, żeby już nie mnożyć wątków, ale Ignacy Potocki straszy mnie za to w nocy, więc przepraszam po wielokroć. Przy okazji - proszę nie mylić Ignacego ze Szczęsnym Potockim - zdrajcą Ojczyzny, marszałkiem konfederacji targowickiej.

  • Ernst Chladni - ten wybitny fizyk, muzyk, badacz akustyki i twórca instrumentów nie występował ze swoim eufonem na dworze króla Poniatowskiego, jednak pod koniec XVIII wieku podróżował po europejskich dworach dając wykłady i koncerty eufonowe, więc mógłby zawitać również na Zamek Królewski. Tą postacią zafascynował mnie dzisiejszy badacz i twórca instrumentów Paweł Romańczuk, który, jako pierwszy na świecie zrekonstruował eufon Chladniego. Owa fascynacja kazała mi umieścić tę postać w scenariuszu.

  • spotkanie Ludwiki i Tadeusza po latach - nie spotkali się dokładnie na uroczystości uchwalenia Konstytucji, ale na jednym z balów w tamtych latach. Było to ich pierwsze spotkanie po udaremnionym porwaniu w 1755 roku. Świadkowie twierdzili, że przez cały czas trwania balu Tadeusz i Ludwika znajdowali się w dwóch przeciwległych rogach sali, oboje w ogromnych emocjach, zatopieni we łzach nie potrafili nawet spojrzeć sobie w oczy.

  • spotkanie w Lipsku - na przełomie 1792 i 1793 roku Tadeusz Kościuszko znalazł się w Lipsku. Ponoć po drodze zatrzymał się na kilka dni w pruskim Breslau (czyli dzisiejszym Wrocławiu). W Lipsku odbywał spotkania z polskimi działaczami patriotycznymi w towarzystwie których planował Insurekcję. Byli to przede wszystkim Hugo Kołłątaj i właśnie Ignacy Potocki. W naszym spektaklu Potockiego zastępuje Julian Ursyn Niemcewicz, który naprawdę przebywał wtedy we Włoszech. Gdy Kościuszko dotarł do Italii promując wśród polskich patriotów ideę powstania narodowego, spotkał się również z Niemcewiczem. W scenie w Lipsku Tadeusz gra sonatę fortepianową nr 8 a-moll Mozarta. Nie ma oczywiście żadnych dowodów, że kiedykolwiek te sonatę grywał, ale wiemy, że potrafił grać na fortepianie, skomponował zresztą kilka utworów. Mozart napisał sonatę nr 8 w 1778 roku, podczas spotkania naszych bohaterów w Lipsku już nie żył, zaś jego utwory były bardzo popularne w całej Europie. Prawdopodobnym jest, że w pruskiej eleganckiej oberży stały na fortepianie/klawikordzie/klawesynie nuty właśnie tej sonaty, a Kościuszko potrafił ją zagrać.

  • Tekla Żurowska - przeniosłem ten romans na nieco późniejszy okres niż było to w rzeczywistości. W spektaklu Tekla podaje do stołu w oberży w Lipsku w 1792 roku, zaś ich prawdziwa znajomość datowana jest na 1790 lub 1791 rok, jeszcze przed wojną polsko-rosyjską. 18-letnia Tekla, zauroczona starszym o wiele lat generałem, miała nadzieję na przyszłość u jego boku. Tadeusz też zakochał się bez pamięci, lecz znów na drodze do szczęścia stanął ojciec, który nie oddał ręki swojej córki generałowi bez majątku.

  • Niemcewicz - oprócz tego, że nie było go na naradzie w Lipsku, nie było go też na początku powstania. W naszym spektaklu widzimy jednak Juliana Ursyna towarzyszącego Naczelnikowi od początku powstania aż do carskiej niewoli. Wieści o zrywie narodowym zastały go w Rzymie już po Racławicach. Natychmiast wyruszył do Polski, dołączył do Insurekcji w czerwcu 1794 roku jako adiutant i sekretarz Naczelnika Kościuszki. Faktycznie był uwięziony razem z Kościuszką w Petersburgu, ale nie spędzali czasu w jednej celi, jak to oglądamy na scenie.

  • Aniela i Trembicki - to dwójka bohaterów scenicznego sporu między dziewczyną z ludu, a szlachcicem sprzeciwiającym się poluzowaniu pańszczyzny na czas powstania, który wybucha podczas ogłoszenia Uniwersału Połanieckiego. Obie te postacie nie mają swoich historycznych pierwowzorów, mają zaś inspiracje. Nie ma żadnej wiarygodnej opowieści o dziewczynie, która przyłączyła się do walki w Powstaniu Kościuszkowskim, ale jest choćby historia Emilii Plater z Powstania Listopadowego, która była jedną z inicjatorek powstania na Litwie, przebierała się za chłopaka, ścięła włosy, w końcu stanęła na czele 1 kompanii 1 Pułku Piechoty Litewskiej. Jest też dzisiejsza potrzeba dopominania się o docenienie roli kobiet w historii, uświadamiania sobie ich położenia w społeczeństwie przełomu XVIII i XIX wieku. A Trembicki? Niestety jedną z przyczyn klęski powstania była niedostateczna ochota polskich szlachciców do zwalniania swych chłopów z pańszczyzny. Kościuszko liczył na masowy zryw w tej sprawie, ale wielu szlachciców reprezentowało niestety postawę naszego scenicznego Trembickiego. Był również Antoni Trębicki, szlachcic walczący w powstaniu, często krytyczny wobec Naczelnika. Trembicki to nie jest jego portret, ale był jedną z inspiracji do stworzenia tej postaci.


Reszta scen to moja interpretacja faktów opisywanych przez historyków i biografów Tadeusza Kościuszki. Oczywiście do spotkania z carem Pawłem I w 1796 roku, bo to, co w spektaklu dzieje się później...... zresztą nie chcę spojlerować ;-) Scena w Solurze w 1817 roku też jest oparta na faktach. Są w naszym musicalu dwie sceny, które zawierają teksty historyczne. Jest to piosenka pt. "List Ludwiki do króla", której tekst jest nieco okrojonym, autentycznym listem, który Ludwika Lubomirska napisała do króla Stanisława Augusta Poniatowskiego wstawiając się u niego w sprawie przyjęcia Kościuszki do armii królewskiej po powrocie ze Stanów. Druga scena to spotkanie z carem Pawłem I w niewoli w Petersburgu. Dotarłem do protokołu z zapisem ich rozmowy. Kilka zdań z owego stenogramu umieściłem w scenariuszu. To przede wszystkim wypowiedzi cara.

Podsumowując, zapraszam na kolejne przedstawienia "Kosciuszki" do Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu. Z powyższego tekstu wynika, że teatr nie jest źródłem dokładnej wiedzy historycznej, ale mam nadzieję, że emocje jakie budzą kolejne sceny musicalu skłonią Państwa do tego, aby zajrzeć do biografii naszego bohatera. Na taką okoliczność polecam przede wszystkim książkę "Kościuszko - książę chłopów" Alexa Storożyńskiego.

Konrad Imiela

 
 
 

Komentarze


bottom of page