KOŚCIUSZKO: niezgodności z "prawdą"
2 godziny temu
2 minut(y) czytania

Oto mój ulubiony wizerunek Tadeusza Kościuszki. Kto jest jego autorem - nie wiem. Albo J.M. Grassi, albo ktoś stworzył go na wzór portretu autorstwa Grassiego. Podobnie jest z faktami z życia Naczelnika. Pierwsi biografowie, jak np. Karol Falkenstein, niemiecki fan Kościuszki, pisali swe biografie jeszcze na podstawie osobistych rozmów ze swym bohaterem. Kolejni, na podstawie istniejących juz biografii i innych źródeł historycznych. Tak, na przestrzeni ponad 2 wieków zacierały się rysy osobowości, drobne fakty znikały, za to dolepiano mu nowe: podejrzenia, cechy charakteru, wydarzenia które "podobno" miały miejsce. Wszyscy zgadzaja się na pewno co do tego zadartego nosa :-) Już w sprawie wzrostu zdania są podzielone. Był podobno niski, ale według innych średniego wzrostu. Mierzył podobno ok. 165 cm, czyli raczej niski, ale okazuje się, że w tamtych czasach to był zupełnie średni wzrost, zatem... wszyscy mają rację. Nie chcę zatem analizować co zdarzyło się na pewno i jaki był naprawdę Tadeusz Kościuszko, bo tego nie wiemy. Zawsze uczulam, żeby nie traktować tego, co oglądamy w teatrze jako źródła wiedzy historycznej, ale kiedy za bardzo uwierzymy aktorom, mimowolnie traktujemy spektakl jako prawdę objawioną. Chcę zatem zebrać celowe odstępstwa scenariusza musicalu "Kościuszko" od faktów historycznych podawanych w oficjalnych biografiach. Może to być pomocne np. dla nauczycieli omawiających nasz spektakl w ramach szkolnych zajęć. A zatem:
Porwanie Ludwiki Sosnowskiej (wiosna lub lato 1775) - tutaj po prostu wybrałem najciekawszą wersję, czyli ucieczkę, schwytanie zakochanej pary przez ludzi Sosnowskiego (ponoć szlachcic wynajęty przez niego do pilnowania Ludwiki, a w rezultacie kierowania pościgiem nazywał się Wojewódzki) i w końcu wymierzenie surowej kary Tadeuszowi na dziedzińcu pałacu w Sosnowicy. Współcześni historycy skłaniają się ku wersji, że porwania wcale nie było, był tylko jego pomysł, którym Kościuszko podzielił się z królem St. A. Poniatowskim, a ten uprzedził ojca Ludwiki, który radykalnie oznajmił swój brak zgody na ten związek. Alex Storożyński, autor najnowszej biografii "Kościuszko - książę chłopów" powiedział mi jednak, że swój romantyczny opis udaremnionej ucieczki Tadeusza i Ludwiki wysnuł właśnie od Falkensteina, który ponoć (sic!) usłyszał go z ust samego Naczelnika. Koniec. Kropka.
Komentarze